#bl
#bl
#bl
#bl
#bl
#bl
#bl
#bl
#bl
#bl
#bl
#bl
#bl
#bl
#bl
#bl
#bl
#bl
#bl




     Ankieta  
 
Czy Polska powinna kupować tanią energię z zagranicy?
 
   Informacje

WEDEL: Bezkarna afera na akcjach Wedla
09.05.2002 09:27 (aktualizacja 10.05.2002 13:54)
Po czterech i pół roku śledztwa w głośnej sprawie domniemanego wykorzystania poufnych informacji o ogłoszeniu przez PepsiCo publicznego wezwania do sprzedaży akcji Wedla Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła postępowanie.

Dla przedstawicieli KPWiG, którzy skierowali na przełomie 1997/98 roku zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, przypadek ten był ewidentnym naruszeniem prawa. Według prokuratury, dowody były niewystarczające, by skierować sprawę do sądu.

- Zebrany materiał dowodowy nie pozwolił na bezsporne potwierdzenie zarzutów. W związku z tym sprawa w całości została 30 kwietnia bieżącego roku umorzona na etapie prokuratury - powiedziała PARKIETOWI Małgorzata Dukiewicz, naczelnik V Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Wydarzenia, które stanowiły podstawę do zawiadomienia prokuratury, rozegrały się na dwóch sesjach: 21 (piątek) i 24 (poniedziałek) listopada 1997 roku. W tych dniach odnotowano zadziwiający wówczas wzrost obrotów akcjami Wedla i, przy ogólnej dekoniunkturze rynkowej, wzrost ich kursu z 160 zł do 188 zł. Informacja, wyjaśniająca determinację części inwestorów, chcących dokupić walory cukierniczej firmy, publicznie została przekazana dopiero po zamknięciu poniedziałkowej sesji. Koncern PepsiCo, posiadający wtedy 70-proc. udział w kapitale, ogłosił bowiem wezwanie do sprzedaży akcji Wedla, oferując aż 200 zł za papier.

Dla obserwatorów rynku sytuacja była klarowna. Na początku grudnia 1997 roku Jacek Socha, przewodniczący KPWiG, mówił PARKIETOWI, że wykrycie osób, które wykorzystały przeciek i dokonały znaczących zakupów akcji Wedla, nie stanowiło problemu. - Mogę powiedzieć, że są to inwestorzy krajowi. Nie można wykluczyć, że byli oni w ścisłym związku z instytucjami, z których czerpali środki pieniężne na zakup dużych ilości akcji Wedla. Z zebranych przez nas materiałów wynika, że podejrzane osoby w sposób ewidentny naruszyły prawo - mówił wówczas J. Socha.

W gronie instytucji, z których informacja mogła się wydostać, upatrywano PepsiCo, CS First Boston (doradzał przy ustaleniu ceny wezwania) i przede wszystkim BDM PKO BP (pośredniczył w wezwaniu). Sprawa była jednak na tyle głośna, że wyjaśnień udzielali także przedstawiciele giełdy. - Otrzymaliśmy tę wiadomość już po zamknięciu notowań ciągłych. Następnie niezwłocznie przystąpiliśmy do wykonywania przewidzianych w regulaminie procedur - tłumaczył PARKIETOWI Wiesław Rozłucki, prezes GPW.

31 grudnia 1997 roku Komisja złożyła do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Nieoficjalnie mówiło się, że w sprawę zamieszanych jest siedem osób.

W połowie czerwca 1998 roku zarzuty o wykorzystaniu informacji poufnych przedstawiono tylko jednemu z pracowników wydziału rynku pierwotnego BDM PKO BP, nie stosując jednak wobec niego środków zapobiegawczych. W przypadku udowodnienia tego czynu groziła mu kara do 5 lat pozbawienia wolności i grzywna w wysokości do 5 mln zł. Media informowały nieoficjalnie, iż ustalono, że osoba ta dokonywała w przededniu ogłoszenia wezwania zakupów akcji Wedla na rachunek znajomego.

- Właścicielowi rachunku nie przedstawiliśmy zarzutów. Nie wiedział on bowiem o dokonywanych na nim transakcjach - mówił Ryszard Kuciński, ówczesny rzecznik prokuratury.

- Dopóki winy nie udowodniono, istnieje domniemanie niewinności - wyjaśniał Krzysztof Bruś, ówczesny dyrektor BDM PKO BP. Po wewnętrznym dochodzeniu pracownik otrzymał jednak naganę i został odsunięty od dotychczasowych obowiązków. - Przez rok pracował w Zespole Obsługi Kancelaryjnej. Później kara wygasła i z tego, co mi wiadomo, powrócił do Wydziału Rynku Pierwotnego. W 1998 roku był przesłuchiwany przez prokuraturę i składał wyjaśnienia. Po upływie blisko 5 lat oceniam, że był to "błąd młodości", spowodowany chęcią uzyskania szybkiego zysku - powiedział PARKIETOWI Marek Leciejewski, zastępca dyrektora BDM PKO BP. Jak udało nam się ustalić, osoba ta pracuje obecnie w biurze maklerskim banku na stanowisku kierownika jednego z zespołów. Ze względu na obowiązujące wewnętrzne procedury nie chciała jednak z nami rozmawiać.

Peter Robinson wiceprezes PepsiCo na Europę Środkową i Afrykę w wywiadzie dla PARKIETU 26 listopada 1997 roku.

- Z dużą radością przyjęliśmy wiadomość, że pan przewodniczący KPW Jacek Socha poinformował, że zajmie się sprawdzeniem tego, czy nie doszło do insidingu. Będziemy wspierać działania Komisji. Nie wiemy, kto mógł przekazać informację o ogłoszeniu wezwania. Aby zapewnić utrzymanie całej transakcji w tajemnicy, zatrudniliśmy najbardziej renomowane firmy w Polsce. Zlecenia będzie przyjmował BM PKO BP.

Planowane ogłoszenie wezwania było utrzymywane w tajemnicy nawet przed zarządem Wedla. Kierownictwo firmy otrzymało jego treść z chwilą przekazania komunikatu, czyli tuż po 15.00. Mamy nadzieję, że sprawa ewentualnego wykorzystania informacji poufnych zostanie szybko wyjaśniona.



(Parkiet)

Więcej o: firmy Prokuratura Okręgowa Warszawa PKO BP SA afera wezwania prokuratura Prokuratura Okręgowa w Warszawie Akcji
 
 
   wyślij do znajomego  drukuj   « powrót RSS - INTERIA.PL  Co to jest RSS ? »


mWIG40    WIG    NIF
   KALENDARIUM
 
   24.12.2018 
WGPW  - Sesja giełdowa nie odbędzie się
   25.12.2018 
WGPW  - Sesja giełdowa nie odbędzie się
   26.12.2018 
WGPW  - Sesja giełdowa nie odbędzie się
   31.12.2018 
WGPW  - Sesja giełdowa nie odbędzie się
   01.01.2019 
WGPW  - Sesja giełdowa nie odbędzie się

  WEDEL: inne informacje
R E K L A M A